O sytuacji politycznej słów kilka

Przywódcy Gruzji niedawno wzięli udział w szczycie Partnerstwa Wschodniego w Rydze, gdzie mieli nadzieję poznać datę zniesienia wiz krótkoterminowych na wjazd swoich obywateli do Unii Europejskiej. Niestety ze szczytu wrócili z pustymi rękami.

Gruzja to kraj postsowiecki z dużymi prozachodnimi aspiracjami. Jego przywódcy twierdzą, że wprowadzili obiecane reformy, które miały wprowadzić w Gruzji europejskie i międzynarodowe standardy rządów, jednak zdaniem Komisji Europejskiej nie są one wystarczające.

W ubiegłym roku trzy postsowieckie kraje – Gruzja, Ukraina i Mołdawia – podpisały umowę stowarzyszeniową z UE. Obejmuje ona liberalizację polityki wizowej i zniesienie wiz krótkoterminowych na obszarze Schengen dla obywateli tych krajów. Celem jest zachęcenie partnerów wschodnich UE do przeprowadzenia reform w wielu obszarach, począwszy od bezpieczeństwa i imigracji, po prawa człowieka i walkę z korupcją. Na początku maja w liście otwartym do przewodniczących instytucji europejskich przywódcy Gruzji starali się namówić Europę do zniesienia wiz, co byłoby namacalną nagrodą za przeprowadzenie reform.

Powiązania z Rosją

Kluczowe słowo to namacalny. Gruzińscy przywódcy chcą zademonstrować społeczeństwu, że dołączenie do europejskiej rodziny to nie tylko marzenie. Jednak spadek popularności tej idei i ciągły marazm w gospodarce Gruzji mogą zachęcić Gruzinów do ponownego rozważenia wartości unijnych. Badanie opinii publicznej przeprowadzone przez amerykański instytut NDI wykazało, że nadal większość Gruzinów popiera prozachodnie i pronatowskie aspiracje kraju, jednak pojawia się poparcie dla unii euroazjatyckiej pod przywództwem Rosji.

W pewnym sensie rosnące poparcie dla bliższych relacji z Rosją jest zrozumiałe – wiele gruzińskich firm i rodzin jest uzależnionych pod względem gospodarczym od sąsiada z północy. Rosja jest głównym odbiorcą gruzińskich produktów rolnych, wina i wody mineralnej. Jest też głównym kierunkiem emigracji zarobkowej. Jednak relacje pomiędzy Gruzją a Rosją są bardzo skomplikowane. W ostatnich miesiącach Rosja zwiększyła kontrolę nad dwoma republikami separatystycznymi, podpisując „strategiczny sojusz” z Osetią Południową i Abchazją, które wspiera finansowo i militarnie.

Problemy rządu

Na tle tych wydarzeń oraz spadku wartości gruzińskiej waluty (od listopada 2014 r. lari straciło 30% swojej wartości do dolara) koalicja rządząca – Gruzińskie Marzenie – ma największe kłopoty od momentu dojścia do władzy w 2012 roku.

Na początku maja odbyło się głosowanie nad wotum zaufania dla rządu po rezygnacji siedmiu ministrów w przeciągu 10 miesięcy. Rząd zdobył je z łatwością, gdyż koalicja ma większość w parlamencie, a 32-letni premier Irakli Garibaszwili stwierdził, że głosowanie było formalnością. Jednak wiele osób podejrzewa, że Garibaszwili nie do końca kontroluje rząd. Osobą pociągającą za sznurki jest zdaniem wielu milioner Bidzina Iwaniszwili, były premier kraju. Koalicja Gruzińskie Marzenie Iwaniszwilego wygrała zdecydowanie w wyborach parlamentarnych w październiku 2012 roku, pokonując partę byłego prezydenta Saakaszwilego – Zjednoczony Ruch Narodowy. Iwaniszwili obiecał reformę sądownictwa pod hasłem „przywrócenie sprawiedliwości”. Jednak zdaniem oponentów sprawiedliwość została przywrócona wybiórczo. Ponad 100 byłych urzędników państwowych jest ściganych, wielu trafiło do więzień, inni nadal czekają na proces. Michaił Saakaszwili, który wyjechał z Gruzji wkrótce po tym, gdy skończyła się jego kadencja prezydencka, jest ścigany przez rząd i ma postawionych kilka zarzutów. Iwaniszwili był premierem ponad rok, po czym zrezygnował na rzecz swojego byłego doradcy, Garibaszwilego. Obecnie nie piastuje urzędu publicznego, dlatego w cotygodniowym telewizyjnym show analizuje sytuację polityczną w kraju.

Brak jedności

Bidzina Iwaniszwili często krytykuje prezydenta Giorgiego Margwelaszwilego za decyzję o przeprowadzeniu się do rezydencji zbudowanej przez jego poprzednika. Pomiędzy premierem a prezydentem też nie ma jednomyślności. Często spierają się o to, kto powinien reprezentować Gruzję na arenie międzynarodowej. W rozmowach prywatnych dyplomaci narzekają, że te przepychanki osłabiają rząd gruziński i cały kraj.

Jednak pomimo biedy i mało przejrzystego przywództwa jedno jest pewne – Gruzja jest krajem demokratycznym. W ostatnich latach dokonała olbrzymich postępów, porzucając rządy autokratyczne charakterystyczne dla republik postsowieckich. Może pochwalić się aktywnymi i pluralistycznymi mediami.

By ukończyć maraton prowadzący do ewentualnego członkostwa w UE, Gruzja będzie musiała dojść do celu, nie potykając się o własne kłody lub te, rzucane przez Rosję.

 

Na podstawie: Unrest tilts Georgia towards Russia, BBC

21 maja 2015

Dodaj komentarz