Rozwój turystyki w Bordżomi

Świeże powietrze zmieszane z zapachem sosen – to właśnie przyciągnęło moją uwagę W lesie na wzgórzu powyżej Bordżomi drwale ścinali drzewa, a mnie otaczał ich intensywny aromat. Pogoda była ładna; niekiedy promyk słońca przedzierał się przez chmury w ten późnojesienny dzień. Kolejka linowa na wzgórze nadal była czynna. Dwóch młodych turystów z Rosji ochoczo wybrało się na przejażdżkę, jednak było jasne, że sezon powoli się kończył. Diabelski młyn już się nie kręcił, a restaurację zamknięto.

„W Bordżomi szczyt sezonu to lato. W lipcu czy sierpniu ze znalezieniem pokoju może być ciężko.” – mówi Keti Berozaszwili, dyrektor ds. turystyki w urzędzie miasta. „Wiele rodzin przyjeżdża w lecie, by zaczerpnąć świeżego powietrza, i zostają w mieście lub okolicznych wsiach na tydzień, może dwa  – turystyka powoli się odradza od upadku w latach 90”.

borjomis_park Wikimedia Commons
Wikimedia Commons

Wielu turystów przyjeżdża do Bordżomi również po pierwszych opadach śniegu, by pooddychać mroźnym, leśnym powietrzem i skosztować wody mineralnej w drodze do pobliskiego kurortu narciarskiego w Bakuriani.

Miasto słynie ze źródła wody mineralnej już od XIX wieku. Po dziś dzień Bordżomi to znana marka sprzedawana w wielu krajach poradzieckich. Pewnie dlatego miasto przyciąga mnóstwo turystów z Ukrainy, Azerbejdżanu, Kazachstanu, a nawet Rosji, pomimo napięć politycznych. Goście korzystają z tradycyjnych spa albo sanatoriów oferujących kąpiele, masaże i zabiegi z wykorzystaniem wód mineralnych. Dokładnie tak, jak za czasów sowieckich.

borjomi_glass_bottle

Spacerując główną ulicą Bordżomi, nadal można poczuć klimat tych czasów. Socjalistyczne zabudowania, podupadłe domy, nieczynne hotele, czasami niezagospodarowane. Na pewno nie mają tego przepychu, co niektóre śnieżne kurorty z Europy, niemniej można dostrzec wysiłek, jaki wkłada miasto, by znów stać się głównym celem podróży turystycznych w regionie  i przyciągnąć turystów z Zachodu.

W tym celu władze Bordżomi koncentrują się na eko- i agroturystyce. Berozaszwili zauważa na tym polu spory potencjał, zwłaszcza jeśli chodzi o europejskich turystów. „Region ten już teraz oferuje sporty, takie jak wędrówki, jazda na rowerze czy konno, razem z mieszkańcami okolicznych wiosek. Władze miasta chcą rozbudować ten sektor”, dodaje. „Kłopot w tym, że nie jest łatwo przekonać tutejszych ludzi, że ekoturystyka jest ważna”.

Bordżomi ma dużą przewagę nad innymi miejscami dla turystów. Położone jest nieopodal Parku Narodowego Bordżomi-Charagauli, który jest największym parkiem narodowym w Gruzji. Kierownictwo parku rozpoczęło w 2003 r. budowę pierwszego szlaku wędrownego. „Obecnie posiadamy szlaki o różnej długości (do 4 dni), a także schronisko dla tych, którzy zostają na noc (turyści mogą wypożyczać śpiwory
i namioty). Ostatnio zainwestowano w lepsze ich oznakowanie, jak sugerowali odwiedzający”
, mówi dyrektor parku, Lewan Tabmidze.

Wygląda na to, że turyści doceniają ten wysiłek. Ich liczba szybko wzrasta (w 2016 roku już o 15%). A dla tych, którzy szukają nieskazitelnej przyrody, pewnie zaletą będzie fakt, że w Bordżomi jeszcze nie ma tego przepychu europejskich kurortów.

Na podstawie: Georgia Today

Tłumaczenie: Sławomir Jandura

Bordżomi jest miastem partnerskim Żywca.

Dodaj komentarz