Recenzja powieści „Ali i Nino”

Nasza redakcyjna koleżanka jest już po lekturze powieści „Ali i Nino” Kurbana Saida w przekładzie z niemieckiego oryginału, zapraszamy do zapoznania się z jej recenzją.

Autor recenzji: Anna Graczyk

Kaukaski tygiel kultur od dawna jest moją fascynacją, toteż z przyjemnością sięgnęłam po powieść Kurbana Saida „Ali i Nino”. Nie przepadam za historiami miłosnymi, nad fikcję przedkładam literaturę faktu, ale zakładałam, że w tle opowieści o uczuciu na pewno kryje się mnóstwo ciekawostek dotyczących życia na Zakaukaziu na początku XX wieku. Nie zawiodłam się, książka mnie wciągnęła i po jej przeczytaniu żałowałam, że nie jest to pierwsza część wielotomowej sagi.

Kilka lat wcześniej przeczytałam biografię Kurbana Saida, a właściwie Lwa Nussimbauma, postaci naprawdę nieszablonowej. Znany także jako Essad Bey, Nussimbaum urodził się w rodzinie żydowskiej, jako nastolatek przyjął islam, w późniejszych latach był związany z ruchem antybolszewickim i partiami faszystowskimi. Studiował arabistykę i turkologię w Berlinie, często zmieniał nazwisko i podawał sprzeczne informacje na temat swojego pochodzenia. W tym roku „Orientalista” Toma Reissa ukazał się ponownie po polsku i moim zdaniem stanowi świetną lekturę uzupełniającą do powieści „Ali i Nino”.

Tytułowy Ali Szyrwanszyr to azerski chan, szyita, a Nino Kipiani to gruzińska prawosławna księżniczka. Ali uważa się za Azjatę, syna pustyni, a Nino czuje się Europejką. Młodzi poznają się jeszcze przed maturą i zakochują w sobie, odtąd planują wspólną przyszłość. Akcja powieści toczy się w Baku, mieście, w którym na początku XX wieku spotkać można było przedstawicieli różnych religii i wyznań, a na ulicach usłyszeć różne języki. Część mieszkańców miasta zwraca oczy ku coraz nowocześniejszej Europie, pozostali zerkają na wciąż przywiązaną do swoich tradycji Persję. W tle wybucha I wojna światowa, później Rewolucja Październikowa, w Baku mówi się o rzezi Ormian czy młodoturkach.

Główni bohaterowie wychowani zostali w różnych kulturach i religiach, wpajano im odmienne poglądy na temat roli kobiet, pojęcia honoru czy zemsty. Teoretycznie ich miłość skazana jest z góry na niepowodzenie, ale upór kochanków i pewna otwartość kulturowa ich najbliższych pozwalają na realizację przynajmniej części miłosnych marzeń Alego i Nino. Części, albowiem jest to opowieść o miłości bez szczęśliwego zakończenia. Historia okaże się potężniejsza i ważniejsza od indywidualnych planów na życie. Przedtem jednak Ali i Nino przeżyją wiele pięknych i szczęśliwych chwil, akcja przeniesie się na jakiś czas z Baku do Tbilisi, dagestańskiej wioski, Teheranu i w końcu do azerskiej Gandży. Po drodze bohaterowie doświadczą też kilku trudnych sytuacji, wynikających z ich wychowania w jakże odmiennych kulturach i religiach. Jednak miłość Alego i Nino przetrwa te próby.

Na pewno warto po tę książkę sięgnąć. Wątek miłosny określiłabym jako subtelny, a poza nim można przeczytać naprawdę wiele interesujących faktów na temat życia na kulturowym i religijnym pograniczu w okresie burzliwych przemian dziejowych. W trakcie lektury nie ma się wrażenia, że czyta się romans, może raczej powieść historyczną czy nawet długi reportaż. Nie odwiedziłam jeszcze Zakaukazia, ale powieść Kurbana Saida utwierdziła mnie w przekonaniu, że z pewnością warto taką podróż zaplanować. Region bardzo się zmienił w ciągu stulecia, ale może i dziś historia Alego i Nino mogłaby się tam wydarzyć?

Kurban Said, Ali i Nino, Wydawnictwo WAB, Warszawa 2017

 

Dziękujemy firmie BookSenso PR/Microsite za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji.